Draco starał się przystosować i uczyć tego czego nie
mógł. Powoli utrwalał sobie wiadomość,
że kobieta jego życia stanie się za kilka dni jego ciocią, jakby nie patrzeć.
Jego przyjaciel, Blaise, ożenił się z Ginny. To akurat jest normalne, pomyślał.
Najbardziej intrygująca była Anasta. Pamiętał ją jako małą księżniczkę i
ukochaną córeczkę tatusia. Zawsze uśmiechnięta, dobrze wychowana. Biegała po
domu z lalką i materiałami. Nawet robiła własne ubranka. Zaśmiał się na samą
myśl, wspomnienie o prze śmiesznych kapci i dwóch kucykach. Często prosiła o
kwiaty by robić z nich wianki, później je rysowała na pamiątkę. Wtedy weszła
spokojnie ruda pani domu z ciepłym kubkiem.
- Hej. Jak się czujesz?
- Hej. Jakoś się trzymam i próbuję wszystko poukładać. –
powiedział wstając. Ta podała mu kubek, podziękował kiwnięciem głowy.
- Pójdziesz na ślub?
- Sam nie wiem. – westchnął i upił łyk. – Dobra ta kawa.
Wątpię czy dam radę patrzeć na to.
Kobieta, którą broniłem teraz wychodzi za mąż za mojego chrzestnego.
- Może pójdziesz z Anastą? Jej też nie będzie łatwo, zresztą
dawno nie miała udanego dnia. Hermiona zmieniła się pod każdym względem.
- To akurat zauważyłem. – uśmiechnął się nieznacznie. – Sama
to zaproponowała. Nie zje mnie?
Dziewczyna na jego słowa roześmiała się wesoło. – Nie tylko
połyka w całości.
*-*
Profesor McGonagall sprawdzała Eseje. Mimo że była dyrektorem
Hogwartu.Nadal uczyła, bowiem nie było nikogo chętnego na stanowisko
nauczyciela Transmutacji i opiekuna Gryffindoru .Zdziwiło ją to że dziewczyna
odwiedziła ją o tej porze.-Cóż za niespodzianka -Powiedziała ,Patrząc na nią
Srogo jednak że uśmiechnęła się lekko.
- Ciebie też ciociu miło widzieć. Dziś robię za sowę. –
położyła na biurku, gdy już podeszła, wieszak z suknią. – To na wesele od
Granger.
-Panny Granger?- Uniosła brew i przybrała bardzo groźną pozę
.-Nadal o niej tak mówisz? Mimo że zostanie twoją Macochą?-Spytała groźnie
- Mam inaczej? Nie chce mi się na to wysilać. To zabiera za
dużo siły. – usiadła przed nią na krześle zakładając nogę na nogę.
Przyjrzała się sukni,-Oj co to to na pewno nie -Powiedziała
przyglądając się z dziwną miną sukni.-Jest zbyt. Odsłoniona.-Powiedziała nieco
łagodniej. -Nie stosowna do mojego wieku -Powiedziała spokojnie.-Ale przekaże
jej to sama -Dodała poważnie. I uśmiechnęła się nieco czulej.
- Słyszałaś może, że Draco się obudził?
*-*
Właśnie wtedy gdy najmniej tego pragnął przyszła Hermiona.
Podeszła, skruszona usiadła niedaleko niego. Nie chciał zwrócić na nią uwagi.
Wciąż siedział w fotelu i czytał prawo świata czarodziejów.
- Draco.. – powiedziała cicho, lecz szybko jej przerwał.
- Nawet nie zaczynaj. Nie chce tego słuchać.
- Ale proszę cię, zrozum. Ja..
Zamknął książkę, wstał i spojrzał na nią surowo. – Nie
interesuje mnie to. Mówiłaś co innego,
robisz co innego. Zakładam, że nawet myślisz co innego.
- Jak możesz tak mówić?! – zdenerwowała się przyszła panna
młoda.
- Hmm? Może dlatego, że ratuję cię przed klątwą, zapadam w
śpiączkę, budzę się i co? Ty w ramionach innego. – powiedział ironicznie.
_____
Kolejny rozdział, krótki i może być dziwny.
Bardziej może short chapter.
Krótkie rozmowy mają na celu ukrycia moich dalszych planów.
Sama jeszcze nie wiem jakich, nie wiem jak będzie wyglądał rozdział 3.
Wiem tyle, że skupię się na relacjach pary przewodniej.
Dziękuję Kasi, że poprawiła rozmowę cioci. :)
I każdemu innemu człekowi, który mi pomógł!
Monana